Krok 4 – Zachłanna Unia Europejska a inkubacja kopistycznych projektów #startup

BLOG

Miałem pisać co tydzien, potem raz w miesiącu, a ostatnio to się niebezpiecznie skaluje exponencjalnie na coraz dłuższe terminy.. Ale jak każdy przedsiębiorca – mam swoje powody dla takich opóźnień.

No więc Unia Europejska nie chciała intubować inkubować moich wschodnich projektów.. Ja to z Zachodu raczej – obok Koszalina w Słupsku zrodzony – ale tak prosto te unijne przepisy inkubacyjne skonstruowane, że w projektach na wschodniej flance w Puławach i Białymstoku więcej Warszawiaków niż lokalesów…

Złożyłem 3 różne projekty w dwóch instytucjach – i 3 razy odbiłem się od werdyktów sądu ekspertów w kapturach:)

O jednym projekcie to nawet nie chcieli słyszeć, że to nie aplikacja i żadnej innowacji nie ma w portalu o innowacjach i technologiach cyfrowych. „Przecież, cytując pewnego XIX wiecznego jegomościa: „Wszystko już zostało wymyślone i wynalezione.” Niczego nowego się nie da już wynaleźć. Unia wie lepiej bo przecież w końcu za to słono płaci.

Ale przynajmniej potem odbyłem dwa normalne 5 minutowe pitche (czyli prezentacje projektu) …:)
tzn. pierwszy – w Puławach – był pandemiczny, onlajnowy miałem wrażenie jakby po ciemku – bo całe grono było jakby poszarzałe…..:):)

Zapachniało Kafką..Absurdalna sytuacja, stres – żadnych wyjaśnień 🙂
Czyli było to grono anonimowych ekspertów, którzy się nie przedstawiali. Nonejmowe grono wysłuchało mojego cyfrowego pitcha. No i nic się nie wydarzyło – czyli odpadłem 🙂
Może nie usłyszeli albo po ciemku nic nie widzieli :):)

Dostałem parę dni później suchą informację o ilości otrzymanych punktów – i żadnych wyjaśnień, opisów ani szansy na zrozumienie. Nawet żadnego lessons learned. Trudno. Nie nauczę się 🙂 Przypadek ? hmmmmm, no nie wiem.

Potem drugi wniosek (już nie ten sam projekt ale mocno poprawiony). Projekt odchudzony, porządny, lepszy ode mnie spiker. Jedziemy super trasą na Białystok. BPNT, nowocześnie – tu już fajniej, na fejsie nam odpisali!.

Maila z zaproszeniem ze spamu wyjąłem tuż przed pitchem. (Mówiłem w drodze do Pawła, że lepiej ze spamu wyjąć pocztę z zaproszeniem przed pitchem niż po. Tiaaaa…).

Pitch jak ta lala, na scenie, miło, szybko, sprawnie….

Białystok! Hub of Talents – Good job…!!

Więc jak te Białostockie oceny 5 zanonimizowanych Ekspertów się ukształtowały ?

Okazało się, że jestem za stary ( minus 1 pkt za wiek powyżej 35 roku życia). Co jest akurat dziwne, bo młody to głupi a stary podobno mądry :):) Więc ponieważ wolą inkubować „młodych i głupszych” – to czym te młodziaki nadrabiają ? Są szybsi, sprawniejsi i mają zdrowie i perspektywę ale…
Ktoś zapyta czy to nie jest jednak dyskryminacja starszych ludzi po 35 roku życia ? Taki np. Raymond Kroc- twórca potęgi McDonalds zaczął robić prawdziwy, wielki biznes po 50!!! A wielki Warren Buffet już co najmniej od 50 lat jest stary!!! Oczywiście garażowcy typu Jobs i Wozniak, i Gates i Allen kiedyś byli młodzi… Ale im Unia też nie chciała nic wypłacić też… więc wcale nie mam gorzej.. Czy dalej mam szansę na sukces McLedvorson!

Miałem kopistyczne pomysły ( minus 2 pkt) – czyli chciałem zrobić to co się innym udało na świecie. Np. taki firma Electromobility Poland też by dostała minus 2 punkty za próbę zbudowania kopistycznego samochodu elektrycznego. Samochód, którego nazwa brzmi dziwnie jak na 40 milionowe Państwo, którego szkielet koncepcyjny prawdopodobnie ze służbowego kartonu pomalowanego szałowym lakierem pokazano w zeszłym tygodniu czyli w lipcu 2020.. Ale mój przyjaciel muzyczno-żeglarski Marcin Mizera na pewno będzie zadowolony z takiej nazwy 🙂 Wystarczy mu duża litera M na tym samochodzie i będzie miał niepowtarzalną wizytówkę…

Takich projektów elektrycznych samochodów są już setki na świecie i wszyscy się pchają aby zrobić swój. Dziwne, bowiem gdyby posłuchali unijnego Eksperta nr 2 to ci projektanci by się niczego nie odważyli zrobić….

Tenże z nieznanych ekspertów ( Ekspert nr 2) zarzucił w ocenie, którą wystawił po pitchu, że to już „kolejny podobny pomysł tego typu oceniany w ramach tej rundy.” To dość ciekawa ocena, zważywszy na to, że startujący do tej inkubacji nie mają zielonego pojęcia, kto i jakie projekty składał w tej rundzie. Ekspert nr 2 był obrażony więc na PARP, że dopuszcza występowanie kolejno podobnych projektów w jednej rundzie… JAK ONI MOGLI JEMU TO ZROBIĆ ? No i przywalili minus 3 PARPOWI – ale wyładowali się przy okazji na nas…
A poza tym to ten Ekspert nr 2 to chyba jakiś zwolennik przeszłości bo mu się ani konkurencja nie podobała ani pomysł wynajmowania mieszkań. uuuch..

” Wykonalność – 1 – Projekt wykonalny technologicznie.Wątpliwości może jedynie budzić jakość późniejszej usługi” – napisał – a więc pomyślał: „starzy ci startupowcy więc na pewno nie mają Internetów w domu i faksem będą wysyłali te maile do klientów.

„Opłacalność – 1. Ograniczony popyt nie rokuje dobrze przedsięwzięciu.” ciągnie nasza Dwójeczka a to by się uśmiało Ferrari i Porsche :):) Oni to amatorzy biznesowi !!! Na szczęście Ferrari ani Porsche jak tworzyli swoje pierwsze unikalne wehikuły nie przejmowali się ograniczonym popytem. A teraz unijnych Ekspertów nie muszą ani słuchać ani, co ważniejsze czytać 🙂

Niezbędność 1/1 Ogólna idea słuszna. Może spotkać się z uznaniem części odbiorców.” – Zgadzam się !! Dla części Czytelników będę bóstwem a dla części debilem – jak i ocena kompetencji Eksperta nr 2 będzie podobna.

Zespół 1/3 Zespół kompetentny. Jednak wymagający wsparcia.
( Do stu tysięcy beczek zjełczałego oleju !!! no pewnie, że wymagamy wsparcia, robimy startupy przecież! A nie dość, że prosimy o wsparcie to jeszcze chcemy się sami intubować!
Nie wiem, nie wiem… ale i tak już zapomniałem o czym pisałem bo demencja starcza mnie dopadła a Parkinson wytrząsa mi smartfona z ręki ale jak go znajdę to znowu otworzę temat…. Amen
.)

Ale zapytacie mnie czy ja mam coś pozytywnego do powiedzenia? Optymistycznego ? Tak…. Oczywiście. Mam kilka innych pomysłów!!!!

CZWARTY PROJEKT – zaawansowany w 80%
JUŻ tuż, tuż,
aby, aby i ciut ciut..

AI
Banksy

Krok 5 – A jak masz już co wybrałeś – to czym się teraz będziesz zajmował ?

Będę się zajmował inteligencją. Tą ludzką i tą sztuczną czyli cyfrową:
AI, SI , ML, DL, GPT, NN, NPL.

Ale o tym w następnym odcinku… A tak w ogóle to sprawdźcie co było wcześniej…

Jak porzucić korporację w 10 krokach ?

Read more >

Krok 3. Organizacja projektu #startup w Nowej Normalności

BLOG

Dzisiaj będzie absolutnie poważnie.

Większość tego wpisu powstała jeszcze na początku kwietnia… Obiecuję pełną „dekoronację” – piszę o tym co będzie #aftercoronavirus.

Ciśnienie w narodzie wyparowało, a mamy dzisiaj 10.05.2020, dzień znikających wyborów. „Polacy, nic się nie stało!” :):)

Chcę się podzielić swoimi doświadczeniami z organizacji pracy przy czterech projektach jednocześnie. Nie jest to łatwe, zajmuje sporo czasu, ale uczę się w boju i posuwam krótkimi skokami naprzód…

Oprogramowanie #startup

Pracując w dużej firmie najczęściej słyszymy o konieczności zachowania standardów czy o niebędnych wydatkach na serwis oprogramowania. Więc wydatki na sprzęt, software i utrzymanie mnożą się jak…

Staram się oszczędzać (#COSTCUTTING) więc wyszukuję wszystko co darmowe i nie trzeba ponosić kosztów stałych:

  • jako poczty używam Thunderbirda ( ma reguły automatycznego filtrowania i flagowania maili, jest stabilny, wiesza się tylko raz w tygodniu). Czasem łezka mi popłynie z tęsknoty za Office 360 – ale dam radę :):).
  • (Update 10.05): zmieniłem właśnie program pocztowy – okazało się, że Thunderbird okropnie długo ładował mi pocztę i nie pomagały zmiany konfiguracji) – teraz mam nowoczesny SPIKE. I musiałem poznawać SPIKE – ale jest dużo prostszy w obsłudze i ma świetną funkcję rozdzielania poczty na rzeczy ważne i nieważne.
  • do poczty używam też rzadko Gmaila – ale go nie lubię … ( chyba, że na czytam pocztę iPadzie)
  • mam SLACKA ( to nie jest choroba!) i każdy projekt w nim prowadzę odrębnie. Ale zadania zaczynam planować w TRELLO. Lubię SLACKA, trochę mnie przeraża jego wielowątkowość i pochowane wątki dyskusyjne. Na razie próbuję zmniejszyć ilość #kanałów do 3-4 na projekt. Poczytałem sobie topowe wpisy w polskim necie i bardzo mi przypadł do gustu opis wdrożenia SLACKA w firmie GetResponse. W przyszłości posłucham ich dobrych rad.
  • Jako podstawowy dysk roboczy używam Google Drive co ułatwia użytkowanie Google Docs do pracy w kilkuosobowych zespołach. Można go szybko zintegrować ze Slackiem i Trello – co ułatwia wsuwanie dokumentów podczas dyskusji w Slacku, gdyż od razu są w obu miejscach. Mam jeszcze inne chmury plikowe zapasowe – ale używam ich wyłącznie do kopii niektórych zasobów. Część moich partnerów przesyła pliku mailem, czasem na wetransfer albo i w innych chmurach. No więc jest zamieszanie z ilością danych jest czasem spore, trzeba bardzo dużo konsekwencji zachowywać:)
  • Niestety, nie zawsze udaje się zrezygnować z funkcjonalności Worda czy Excela – więc mam starą licencję Office z 2016.
  • Do spotkań jeden na jeden (one2one) używam Skype albo Messenger albo Whatsup. Wolę Whatsup – bo szybko działa, ale na PC jest dość trudny – zlinkowany z telefonem… Messenger i Skype są okropnie cięzkie i mało ergonomiczne. Za to w Skype ostatnio odkryłem opcję „blur background” (zapewnianej m.in. przez moją kamerkę WebCam – co jest wyjątkowo przyjemną opcją podczas „Home Office”.
  • Do wieloosobowych spotkań najbardziej lubię Zoom, używam też Google Hangouts a ostatnio Teams i ClickMeeting. Trochę zależy od tego, w którym narzędziu przychodzi zaproszenie na spotkanie. Mniej zaawansowani użytkownicy mają problemy czase z aktywnym zalogowaniem się do tych narzędzi.
    Ostatnio świetne spotkania miałem z użyciem ClickMeeting. W sumie sytuacja wokół pandemii, praca zdalna spowodowała, że wszystkie narzędzia zbliżyły się do siebie funkcjonalnie. A ich „efektywność” czy chęć do współpracy przy większej liczbie osób jest zróżnicowana – i nie zawsze wiadomo czy wynika to z przepustowości łącza internetowego uczestników, czy ze strefy czasowej i obciążenia serwerów Zoom, Skype.
  • Koleżanka z jednego z projektów #startup przywróciła mi do użytku pojęcie facylitacji spotkania oraz nauczyła mnie narzędzia kolaboracyjnego, w którym możliwe jest używanie cyfrowych chociaż papierowych tablic i żółtych naklejek – do zapisywania idei i workflow miro.com,
    Przy czym muszę Wam powiedzieć, że kolaborowanie w obecnych czasach jest zupełnie czymś innym niż opisywane w moich podręcznikach historii. To po prostu szerowanie wspólnie z innymi userami swoich zasobów w necie, w chmurze przy pomocy programów sprzedawanych jako SAAS. ( sarkazm).

Sprzęt komputerowy, sieć

Mam laptopa DELL XPS z Windowsem 10 albo 11 – sprzęt i system niezawodny w obecnych czasach. Pewnie Mac byłby troszkę bardziej hajpowy, ładniej by wyglądał na spotkaniach z klientami – ale nie ma to większego znaczenia. Praktycznie wszystkie aplikacje są teraz sieciowe, chmurowe – więc to ich użytkowanie to kwestia dostepu do Internetu.

  • Jestem z miasta – więc światłowód UPC – działa w miarę stabilnie. Oczywiście 250 Mb działa tylko na Wifi wtedy, gdy niemalże usiądziesz na routerze Wifi z laptopem – czego dowiedziałem za 50 zł się po wizycie technika UPC, po złożeniu reklamacji prędkości sieci. (update – na początku maja za 5 zeta podniosłem prędkość do 1000 Mb, tak by mieć mniejsze problemy z netem). Nowy modem z UPC jest ładny, ale 2 razy w tygodniu się blokuje i trzeba go ręcznie popychać.
  • strony internetowe uruchamiam w dużej mierze samodzielnie – oczywiście na WordPressie. Przez lata zajmowałem się domenami i serwerami, mam nawet własny serwer hostujący WWW od wielu lat, obsługuję rodzinną pocztę email. – więc staram się samodzielnie rozwiązywać problemy sieciowe. Ale rady kolegów, są zawsze nieocenione 🙂
  • w grudniu 2019 postanowiłem zmienić providera serwera WWW i poczty, teraz jestem na efektywnym cenowo dhosting.pl i jak dotąd sobie to chwalę,
  • zdjęcia na stronę poprawiam sam w Paint – nie lubię nowego Painta 3d.
  • prostą grafikę poprawiam w gimp ale tworzenie zaawansowanych grafik, psd i identyfikacje wizualne zlecam do zaprzyjażnionych grafików.

Współpraca zespołów w nowej normalności

Pandemia zmieniła wszystko. Zaczęliśmy w przyspieszonym tempie uczyć się pracować na nowo. Mówię oczywiście o grupie ludzi, która może pracować zdalnie. Oczywiście tęsknimy za bezpośrednimi spotkaniami, ale okazało się, że większość spraw w biznesie mozna załatwić zdalnie, poza dostawą i transportem – bo towar musi dojechać fizycznie.

Nowa normalność
Powrót do natury będzie częścią nowej normalności

Ale pomimo tych nowych i wspaniałych narzędzi, ciągle nam brakuje fizycznego kontaktu z ludźmi, brakuje nam kontaktu z naturą. Teraz kiedy panika egzystencjalna w narodzie już minęła wracamy powoli do nowej normalności. Nowa normalność to fizyczne spotkania przeplatane callami, telekonferencjami, webinarami. Nowa normalność to więcej prywatności, więcej interakcji w mniejszych grupach, więcej dyskrecji. Nowa normalność to rezygnacja z wielkich skupisk ludzi, zmniejszenie powierzchni biurowej i brak ogromnych spotkań w wielkich audytoriach. Nowa normalność to trawa, las i kwiaty.

Nowa normalność to zarządzanie rozproszonymi zespołami ludzi, w mieszanym modelu – część zdalnie, część we wspólnej powierzchni.

Nowa normalność to wzrost zaufania pomiędzy ludźmi, ale i zwiększona ostrożność sanitarna, to także większa elastyczność czasem konieczność akceptacji stanu kompletnego braku wpływu na warunki w naszym otoczeniu.

Nowa normalność to także w większości przypadków SLOW LIFE. Prawie wszystko toczy się wolniej. Ale też mamy dużo więcej czasu dla najbliższych.

Uczymy się nowej normalności wszyscy. Teraz uczymy się także koegzystować z zagrożeniem epidemiologicznym. To potrwa najbliższe 2-3 lata.

I w tym czasie trzeba iść do przodu… No więc jak iść do przodu ? Zapewniając sobie przychody – albo finansowanie od rodziny, a najlepiej od cioci albo !!!

Jak porzucić korporację w 10 krokach ?

Read more >

Krok 2. HOME OFFICE czyli „praca domowa” – cyfrowi pasterze.

BLOG

Od początku marca 2020 każdy jest ekspertem w home office :):) . Polacy i obywatele wszystkich narodów przyblokowanych (lockdown) w domach przechodzą przyspieszony kurs pracy zdalnej, zdalnej nauki i zdalnej władzy. Wiele autorytetów wzywało we wcześniejszych latach do wdrażania projektów i onlajn programów, ale nie było „woli politycznej”, chęci a więc i pieniędzy. A teraz w ciągu zaledwie kilku dni – wszystko musimy uruchamiać. Hurra! Niech żyje social distancing!
Na tym powinienem zakończyć dzisiejszy wpis, ale oczywiście tego nie zrobię. Pociągnę to jednak dalej, aż do samego końca tego wpisu.

Home office1
2020.03 Już kupiłem maszynkę do strzyżenia włosów i brody

Od kilku miesięcy pracuję w domu jak i większość Polaków od kilku tygodni. Jestem do tego przyzwyczajony z mojego poprzedniego „okresu konsultingowego”, Wykształciłem w sobie kilkanaście lat temu umiejętność skupienia się na kwadrans, 30 minut czy 60 minut, umiejętność pracy w każdych warunkach, w szumie, hałasie, w kawiarni, w kolejce u lekarza.
Fakt, w kinie czy w teatrze da się pracować zdalnie – ale nie ma to sensu :). Właściwie, teraz nawet jest zakaz pracy w kinie – ale ja przecież nie o tym …
Dzisiaj nie ma potrzeby rozważać jak moga pracować zdalnie fryzjer, ratownik wodny czy masażystka, Zarezerwujmy ten obszar dla memów i poszukajmy im pracy w innych dziedzinach.

Oczywiście nie da się pracować intelektualnie w hałasie przez cały dzień, ale krótkie zrywy można ogarnąć. Wzorcem dla pracujących zdalnie, czy pracujących w domu są oczywiście cyfrowi nomadzi.

Kim jest cyfrowy nomada / cyfrowa nomadka

Cyfrowi nomadzi, to są tacy nowocześni pasterze, którzy mogą swoje cyfrowe wielbłądy albo owieczki wypasać na cudzej łące, wygodnie siedzący na wygodnej (hotelowej lub kawiarnianej) kanapie. Wielu millenialsów marzy o tym aby podróżować i pracować zarabiając pieniądze na podróże, które prowadzą nas do kolejnego miejsca pracy, w którym da się zarobić na następny wyjazd najlepiej w końcu zarobkowy, bo trzeba mieć na bilet do następnego raju, w którym trzeba będzie pracować etc… Wyobrażenie o tym jest takie, że siedzą sobie na plaży, pod trzcinowym parasolem, zasłaniającym troszeczkę słońce padające na ekran laptopa, na wygodnym fotelu na plaży i popijając tanie piwko lub droższą margaritę z parasolką, wsłuchując się w szum fal nieoddalonego morza nomadki/nomadzi opowiadają stories, dla tych, którzy siedzą w blokowiskach i ze strachu nie odważyli się wyściubić nosa ze swojego osiedla czy miasteczka lub gminy. Cyfrowych nomadów jest w Polsce kilkudziesięciu albo więcej, ale nie więcej niż 200 osób. Czasem mam wrażenie, że w tej grupie znają się wszyscy nawzajem jak łyse wielbłądy (sarkazm lajtowy), że każdy z ich gościł większość z pozostałych, i że mają taki challenge wbity w DNA cyfrowego nomadyzmu: kto odwiedzi więcej krajów..,
W czasach dzisiejszych jednakże, czy spali na Bali czy w Sajgonie, czy spali w Pile i pili w Spale, gdziekolwiek są – łapią obowiązkowy socjaldystans i uprawiają social connecting.

Cyfrowym nomadem jest także popularny w Europach Wschodniej i Zachodniej konsultant (pasterz internacjonalista), który wykonuje swoją pracę w korporacjach, w różnych krajach, robiąc to, czego nie potrafią wykonać pracownicy tych firm (owieczki) za pieniądze, o kórych ci pracownicy mogą tylko pomarzyć. Często konsultant jest jednocześnie mentorem albo wręcz coachem dla szefa, managera czy właściciela firmy, bo pokazuje inną perspektywę ( cudze łąki) i możliwość lepszego biznesu (sprzedaży wełny lub wypasania owieczek) albo akwizycji (przyłączenia innego stada owiec).

Praca gdzie indziej

Praca zdalna, to jest wykonywanie pracy gdzie indziej niż zwykle – powiedziałbym nawet, że w pewnym oddaleniu albo (sarkazm) w socjaldystansie od codzienności.
Nasi legislatorzy mają dużo szerszą definicję, tego czym jest praca zdalna, ale nie będę o tym teraz pisać.
Na delegacji, w hotelach – to jest praca zdalna.
Na kolanach, na konferencji, na szkoleniu : to praca zdalna.
W otwartej kawiarni : to może być praca zdalna ale nie musi… bo jeśli tam pracujesz regularnie – to nie jest praca zdalna, tylko „I love that place❤”..

A w domu (ang. home or castle) to czy to jest praca zdalna ?
Jeśli:
– nie masz zamka w pokoju,
– siedzisz na kanapie albo na łóżku,
– co chwilę słyszysz denerwujące dźwięki domowników ( np. mruganie oczyma czy unoszenie brwi albo skrzypienie stawu łokciowego),
– nie możesz się skupić, bo pralka i zmywarka za głośno pracują,
– dzieci wołają „Mamo? co robisz ?” „Tato? Co robisz ?”, „ipad się zepsuł” albo potrzebują akurat teraz komputera albo drukarki,
– laptop grzeje ci kolana,
– za plecami masz nietypowe obrazki albo „sajgon” lub tzw. „bajzel” czy „pierdzielnik”, który odkrywasz po kilku tygodniach na zdjęciach z telekonferencji, w których brałaś/brałeś udział,
– przyglądasz się sobie na ekranie zamiast w lustrze,
– zjadasz dowolną zawartość talerza na biurku,
– nie masz miejsca na kubek kawy lub earl grey,
– warczysz jak pies albo miauczysz jak kot,
i błagasz o dowolny, byle szybki koniec ogólnonarodowej kwarantanny,
to jest właśnie:

Home (Work) Office.

Jak się w tym ogarniam ?

1. Płaska Przestrzeń do pracy – ergonomia

Muszę mieć płaską przestrzeń pod laptopem lub klawiaturą kompa. Kawałek stołu, deskę, biurko, deskę do prasowania. Miejsce na kubek i talerzyk.
Kolana nie nadaja się na dluzsza metę jako stolik, bo zagrzeją się i wyparuje woda z kolana i ze stawów i się zrobi reumatyzm. Albo artretyzm.
(Sarkazm: Naprawdę! Mówili w telewizji, że będzie artretyzm! No w tej TV, co rano nam wszystko mówi co mamy robić i jak, albo na jutubie, nie pamiętam. NA PEWNO powiedział to KTOŚ znany CO WIE WSZYSTKO).

U mnie to wygląda tak:

Biurko
Moje wąskie biurko

2. Fotel / krzesło

Korpokrzesła są dobre. Jak możesz – zabierz lub odkup swoje z biura, lub wypożycz do domu…Mają kółeczka, oparcia na ręce, regulowaną wysokość. Pełna ergonomia.
Ja używam super fotelika obrotowego – bez regulacji wysokości (żal!). Kółeczka są tutaj zbędne, fajnie się kręci, zresztą w sypialni na dywanie się fotelem nie pojeździ 🙂

(Update 2020.08: po kilkunastu tygodniach takiej roboty okazało się, że kółka są ważne – więc na allegro nabyłem fajny fotel za 300 zł) :):)

3. Monitor i stojaczek

Kupiłem sobie w Euro RTV AGD dodatkowy budżetowy monitor iiYama blackHawk GB2530, po to, aby nie mieć schylonej głowy w dół. I trochę większy ekran niż na laptopie. Muszę patrzeć poziomo, lub lekko w górę, żeby nie pogłębiać już zesztywniałych kręgów szyjnych, zwapnionych po latach pracy przy komputerze i na chińskich urzadzeniach mobilnych.

Mam też stabilny chiński stojaczek do telefonu lub tableta, ale pożyczyłem 80 letniej babci, bo jej palce drżały na tablecie jak go trzymala w ręku i nie zawsze trafiała w ikonki Messengera..

https://allegro.pl/oferta/uniwersalny-uchwyt-stojak-rock-na-tablet-telefon-7778687219

4. Zamek w drzwiach do pokoju

Zamka nie mam, ale by się sztaba przydała..

5. Kamera – BIG Brother

W moim laptopie DELLa mam wbudowana małą kamerkę, ale sprytny korporacyjny projektant umieścił ją na samym dole ekranu, dzięki czemu wytworzył dla mnie bezużyteczny gadżet w tym laptopie. Korpoprojektant zapewne oszczędził w ten sposób dwa dolary per unit ( koszt przylutowania i rozmieszczenia wiązki kabelków o długości 15 cm ). W arkuszu z oszczędnościami w skali globalnej na poziomie Grupy kapitałowej ten wynik był na poziomie 50-100 tysiecy USD (dostał premię w wysokości połowy tej oszczędności (sarkazm, do licha sarkazm).

Broda albo gardło
Home office w akcji

Ta kamera w dolnym pasku ekranu w konferencjach online pokazywała moje gardło, albo jak to mi napisał eufemistycznie host na telespotkaniu: „Marcin, dlaczego pokazujesz nam swoją brodę ?”. Był miły, nie powiedział nic o drugiej brodzie ani, że oczy wytrzeszczam jak gajowy przykucnięty za krzakami..

Zakleiłem kamerkę BIK-owym skrywaczem tożsamości i poszedłem na zakupy… 🙂

Kupiłem w x-komie nową kamerę. Logitech Webcam C920 HD Pro za 349 zł.
Wprawdzie tej kamerki co chciałem nie było i zbrakło w chińsko-polskim magazynie, bo cały naród najpierw kupował spirytus i żel, a równolegle leciał po nowe kamerki i laptopy,
Super kamerka, dobra jakość, fokusuje się na twarzy, zdjęcia dobrej home office-owej jakości – więc można się łączyć ze światem. Mam też mikrolampkę LED do pracy nocnej.

Ale wzrok to jedno – a co z pozostałymi zmysłami ?

6. Słuchawki i mikrofon

Słuchawki są niezbędne do uruchomienia zmysłu słuchu. Mam dobre, mięciutkie w dotyku słuchaweczki:)
Mam też dodatkowe głośniki Logitecha, do których wpinam się jak nikogo nie ma w domu i słucham głośno Spotify.

Do telekonferencji używam mikrofonu wbudowanego w lapka. Ale do podcastów ( modne słowo!) kupiłem ładnego i budżetowego Alctrona ( widać go nad kubkiem STAR WARS na zdjęciu biurka). Już go używałem i rzeczywiście fajnie zbiera dźwięki i ma dobrą charakterystykę przenoszenia częstotliwości.

7. Tło za plecami ( greenbox) i koszula

Tło za plecami jest ważne. W telewizji widać, że człowiek mądry w tle ma regał z książkami, człowiek porządny ma z tyłu białą ścianę lub okno na łąkę albo morze. Pozostali nie zwracają na to uwagi i włączają kamerę w domu, nie sprawdzając tła na kamerce albo… nie mają wyjścia:

Ja przewiesiłem dwa obrazki, odsunalem parownicę i wieszak. Na niektóre call-e zakładam marynarkę – ale dalej jestem w kapciach.

Jestem gotowy na social connecting.

7. Czujnik aktywności myśli i koncentracji

Nie mam takiego czujnika. Przydałby się – szczególnie na czas intensywnego działania.
Są takie czujniki już na rynku polskim. Prototyp takiego urzadzenia produkcji polskiej firmy testowalem na głowie. Napiszę o tym później…

W czasie koronaedukacji dzieciom uczącym się w domach przydałby się czujnik nauki i koncentracji zakładany na głowę i pokazujący nauczycielowi i rodzicowi, czy jego dziecko się koncentruje na zadaniach. Taki CZUJNIK działa na razie tylko w jedną stronę – czyta fale mózgu i wysyła dane do odczytu na ekran.

Zakładałbym taki czujnik także politykom np. w czasie posiedzeń parlamentu. Żebyśmy jako suweren poczuli co to jest realna kontrola narodu nad umysłami polityków.. 🙂

8. BHP i zdrowie psychiczne. WYŁĄCZ TELEWIZOR!

Moi znajomi dostaja ze swojej korpopracy kilkustronicową listę wszystkich możliwych chorób, na które może zachorować w domu – od zwyrodnienia kręgosłupa ( każdy ma jakieś pierwsze objawy) poprzez cieśń nadgarstka ( jeszcze nie mam), i migreny ( nikt się mi nie skarżył, ale pewnie migrenę to już ma cały naród).

Podobało mi się z korpoporad stałe i regularne otaczanie zielenią ( hop do lasu), przemywanie oczu ( byle nie spirytusem chociaż zabijałby wirusy!!) i masaże nóg i karku. A także przerwy w rozmawianiu przez telefon.
Z wymienionych chorób, które mogą nas spotkać w czasie home office nie było jedynie COVID-19 ale mamy to bardzo dokładnie opisane w TV i wszystkich możliwych internetach. Oglądając w materiale algorytm układania ręki i posuwania myszki na biurku, przypomniał mi się Dilbert i żarcik o zgłoszeniu niedziałającej myszki w service desku informatycznym. Kiedy szef idiota dzwoni i mówi, że nie może przesunąć kursora myszki w róg ekranu, bo jego myszka dotarła do skraju podkładki, złośliwy pies Dogbert z serwisu IT proponuje (poza rebootem) oczywiście „przesunięcie biurka” w celu restartu mouse pad-a.

Dekoronacja.
We wszystkich korporadach BHP zabrakło mi najważniejszej:
jak nie zwariować wobec zalewu pesymistycznych informacji, nieustającej, rosnącej żałoby i ogromnej niemocy.
A gdzie samospełniajace się “ wszystko będzie dobrze?” . Poza zaleceniami i informacjami od zaprzyjaźnionych medyków i inspirującymi artykułami na LinkedIn znalazłem takie próby nie zwariowania gdzie indziej – w szalonym wpisie na kobiecym blogu PaniSwojegoCzasu.pl. Nie wszystko w tym wpisie jest dla mnie, ale podpisuję się wszystkimi sprawnymi kończynami pod jego wydźwiękiem, a szczególnie pod ostatnim bardzo mądrym i trafnym spostrzeżeniem;
Umiejętność dyskusji w Polsce zanika. Może tu się uda ją odnowić”.

Czy wyczerpałem temat home office ? NIE !
Czy wyczerpałem Was ? NIE ??
Wyłączamy więc telewizory i przechodzimy do kolejnego etapu mojego publicznego porzucania życia korpo.
Czy w tym pandemonium ogarnąłem się i zorganizowałem ? Gdzie są moje cyfrowe owieczki i jaki ze mnie pasterz ? O tym w kolejnych odcinkach 🙂

Jak porzucić korporację w 10 krokach ?


Krok 3 – Organizacja pracy #startup w Nowej Normalności


Read more >

Krok 1 – Odchodzę ze strefy komfortu i… mamy koronawirusa.

BLOG
coronavirus
koronawirus

Jeszcze tydzień temu miałem przemyślany tekst o moich przygotowaniach do otwarcia własnej firmy. O wielomiesięcznych przygotowaniach do projektów, tekst o planach, o sile woli i o moich słabościach..

Aż tu nagle …..zza węgła wyskoczył na mnie #coronawirus wywołujący chorobę COVID-19.

Projekt #Survive

I dopiero co się zacząłem wgryzać w swoje nowe projekty biznesowe, a już zostałem zmuszony do zmiany i, jak miliardy ludzi na całym świecie, muszę realizować jeden z najważniejszych projektów w naszym życiu – PRZETRWANIE ( ang. #SURVIVE). Wszystkie pytania, które zadawałem sobie wcześniej teraz wybrzmiewają w mojej głowie jeszcze głośniejszym echem:

  • jakie mam koszty stałe i zmienne ? ( pojawiły się niezaplanowane nakłady na nowy projekt #SURVIVE),
  • kiedy i jak uzyskam pierwsze przychody? Czy mój Home Finance Director zaakceptuje cash flow na czerwono?
  • gdzie mogę oszczędzić ? ( oszczędność – nie musimy wyjeżdżać na zaplanowany wyjazd do ciepłej i wspaniałej Hiszpanii #COSTCUTTING),
  • z klasyków depresyjych: „ciemno wszędzie, głucho wszędzie – co to będzie, co to będzie” ????

Przesłuchałem przepowiednie Billa Gatesa z 2015 roku !!! o następnej pandemii, przeleciałem seriale Netflixa o przetrwaniu elit, oglądam Beara Gryllsa.
Nie znajduję pocieszenia, chociaż dowiedziałem się jak rozpalić ognisko w lesie zapalniczką.

Studiuję blog Macieja Samcika – subiektywnie o finansach. Wygląda na to, że nie jest źle – a będzie dobrze. Maciej Samcik jest tym razem optymistą – a ja ufam jego subiektywnym osądom:):). W perspektywie długoterminowej jeszcze mi się polepszy..

Moja własna strefa komfortu – zderzenie z rzeczywistością

Odrzucam uczucie niemocy i rzucam się w wir pracy. Dociera do mnie, że jestem szczęściarzem! Podsumowuję więc wszystkie zdarzenia w mojej własnej strefie komfortu (obiecuję, że nie będzie ani słowa o COVID-19):

1. Odkupiłem telefon Samsung SG7 Edge od mojej dawnej firmy. Dostałem od Moniki fakturę do zapłaty – 400 zł – w piątek 6.03. Trzy dni później, w poniedziałek rano, na spacerze z córką mój własny telefon upadł na ziemię. Zgodnie z prawem Murphy’ego odbił się od narożnika i (jak to w SG7 – Edge) pomimo zabezpieczenia szybka telefonu kompletnie się potrzaskała….

Mój własny telefon SG7
Moja strefa komfortu – Prawo MURPHY’ego



I gdzie tu szczęście – zapytacie ? Już dopowiadam – chińska firma, która mi sprzedała nowy telefon XIAOMI MT9 128 GB przesłała mi go kurierem mi tuż przed wprowadzeniem blokady polskich granic .

2. Kolega z CIONET Krzysiek Frydrychowicz poradził mi co zrobić, aby zostać prawdziym startuperem. Używam więc roweru zamiast auta. Ponieważ Monika szczęsliwie odebrała ode mnie służbowe auto BIK bez zastrzeżeń – mam więc dodatkową motywację do roweru:).


W piątek 13.03 jadę do dietetyka ( projekt #WEIGHTLOSE), po dyskusji ze specjalistką czasowo odrzucam Weganizm. Ale wrócę do tego za kilka miesięcy – bo chcę być „prawdziwym startuperem”. Wyglądam jak wojsko obrony biologicznej,

obrona biologiczna
Obrona biologiczna

3. Jadę do Arkadii oczywiście rowerem – kupić wyposażenie do projektu #SURVIVE…
Społeczeństwo daje mi znać, że jeszcze funkcjonuje – ktoś mi na parkingu rowerowym przebija gwożdziem tylną dętkę… Wracam na Wolę z rowerem ale tramwajem :):) Fajnie, że już deszcz przestał padać….

wymiana dętki
Moja strefa komfortu – wymiana dętki (#COSTCUTTING)


Właśnie się zorientowałem, że miałem pisać o #startup-ach a ja utkwiłem w Korku 1 . Ale przecież w mojej własnej strefie komfortu jest lepiej. I ja też jestem lepiej zorganizowany – przecież teraz to nawet nie muszę nigdzie jeździć. Tak sobie posiedzę i popracuję w domu zdalnie.

Zaraz, zaraz – jak to zdalnie ? Zdalnie pracowałem w domu wtedy kiedy byłem zatrudniony w korporacji – a ja pracuję przecież w domu !
To żadna praca zdalna – to praca domowa (ang. Home Office – nie mylić z HomeWork:)!

A więc już czas zrobić następny Krok:

Jak porzucić pracę w korporacji w 10 krokach?
Krok 2. HOME OFFICE czyli praca domowa

Read more >

Start – Jak porzucić korporację w 10 krokach ?

BLOG

A więc już oficjalnie (napisałem to już wcześniej w poście na LinkedIn 2 marca 2020 r.).

Po 11 latach pożegnałem się z BIK SA – Biurem Informacji Kredytowej – i BIG InfoMonitor S.A.

#BIK, #BIG #BIGINFOMONITOR #infomonitor #grupabik

cofee
Kawa w domu smakuje lepiej i jest cenniejsza niż w firmowej kuchni

Zakładam własną firmę, albo lepiej #startup

Wielu moich znajomych myśli o odejściu z korporacji.
Chcemy być Elonem Muskiem, marzymy o wolności finansowej.
Często wierzymy w „startupowe jednorożce” i życie na jachcie po sprzedaży udziałów.
Strach karmi naszą głowę historiami o zbankrutowanym przedsiębiorcy, o obniżonym poziomie życia:
“nie mają co włożyć do garnka..”
”jeżdżą starymi i wysłużonymi autami…”..
A jednak wyzwania nas motywują i – jak to mówią optymiści – „alleluja i do przodu”… ten jacht przecież na mnie gdzieś czeka !

(tutaj bedzie post z długimi podziękowaniami głównie )

To, co planuję robić opowiem Wam w kolejnych „odcinkach”.
A w następnym będzie :
Krok 1 – Odchodzę ze strefy komfortu! … i co teraz ???

Read more >